I wbrew pozorom nie chodzi tu o koncert Madonny, który był bardzo cudny i daliśmy jej pozwolenie na kolejną płytę i następną trasę.
Dawno, dawno temu w roku 2005 pewien chłopiec po medycynie, pedał założył sobie blogaska. Jako że miewał tendencję do słomianego zapału, to blogaska założył na onecie, bo było za darmo. Trochę go mierziły napierdalające na stronie szpetne reklamy i ogólna chujowość szablonu, ale zen, bo może w ogóle nic z tego nie będzie. Po roku okazało się, że pisze, że ktoś czyta, nawet nie ktoś, ale blogaskowe sławy 3M i nawet Pl, że komcie są i blogasek żyje. Po kilku miesiącach namysłu, że nie jest to tylko fanaberia, ale robi się z tego jakiś ważny fragment życia, a nie powinno się żyć w syfie i gównie, postanowiono o przeniesieniu się na blog.pl, który w 2007 był platformą ekskluzywną i płatną, co zapobiegało pokemonii. I było pięknie i różowo, mimo że srOnet skasował mi starego blogaska i ponad rok zapisków poszedł w pizdu, ale chuj było git. Do czasu, gdy srOnet wykupił blog.pl i zaczął swoje rządy z dupy wprowadzać. Szara belka z głępokiej kaki, trudności z zastrzeganiem archiwum- wtedy nastąpiła pierwsza fala emigracji- Cjocja, dr P, dr E pojszli sobie stąd. Potem zmiana zarządzania panelem z przejrzystego na gówniany i inne drobne, ale też wkurwiające.
Najnowszym pomysłem jest przeniesienie blog.pl i blog.onet.pl na platformę wordpressu. Nie podobało mi się, ale zacisnąłem zęby, bo archiwum ma przejść i komęciki, a jak się okazało, że nawet szablon w html-u będzie można edytować, a nie mieć jakiegoś z góry narzuconego smarka, to stwierdziłem, że i tym razem dam radę, ale ze zmianą poczekam, jak długo się da. Od szesnastego sierpnia wszystkie blogaski po kolei bedą gwałtem zmieniane. W międzyczasie zrobiłem research po blogach, które już same z siebie na wordpress przeszły i wiecie, co się rzuca w oczy jako pierwsze?  W chuj wielka i animowana reklama na górze strony. Taki, kurwa, powrót, do żródeł onetowej chujni. Napisałem do państwa, którzy są od kontaktu, czy ta reklama, to mus. Odpowiedzieli szybko, że tak, że taki wymóg, bo muszą mieć pieniążki na ulepszanie systemu, wprowadzanie kolejnych superzajebistych zmian i żebym im dał jeszcze kredyt zaufania. No kurwa mać, ja pierdolę, jeszcze, kurwa, czego. Raz, że wszystkie wprowadzone dotąd  zmiany są chujowe i śmierdzą, a dwa, że kredyt zaufania dawno temu poszedł w pizdu. Po trzecie, ważne też, gdybym, kurwa, chciał jakąś jebaną reklamę mieć na moim własnym pierdolonym blogasku, to bym ją sobie sam, kurwa, umieścił i trzepał z tego calkiem wymierną kasę, bo, w szczycie mojej popularności, reklamodawcy sami się do mnie zgłaszali i chcieli za reklamę na blogu płacić mi, a nie, kurwa, jebanemu onetowi.
Tak więc koniec końców wypierdalam stąd i kończę znajomość z grupą srOnet. O wszystkim będę informował na bieżąco, więc stay tuned.