Dopiero poniedziałek, dopiero południe a już dwie z moich najkurwaulubieńszych instytucji rozpierdoliły mi dzień. Za sponsoring serdecznie dziękuję NFZ i ZTM. I oczywiście niesamowicie, kurwa, letniej pogodzie też dziękuję, bo to dzięki tej kurwie musiałem skorzystać z transportu publicznego zamiast z jechać rowerem sobie. Jesteście zajebiści!
Musze się zaraz jakoś fizycznie umęczyć, ale tak niezwykle porządnie, bo niestety muszę wychodzić dziś z domu jeszcze w tym do pracy, więc będę spotykał ludzi i instytucje, więc istnieje uzasadnione ryzyko, że trafi mnie chuj ostateczny i kogoś zapierdolę, podpalę, albo poleję do mózgu.

update

A prawie na sam koniec tego cudnego dnia, kiedy poszedłem się odstresować i mimo pogody pojeździć na rowerze, to kiedy już schodziło ze mnie napięcie i już słońce świeciło, ptaki spiewały, nimfy plasały radośnie, to wypierdoliłem w samochód powodując u kierowcy straty materialne, acz o dziwo nie robiąc sobie ani rowerkowi żadnej krzywdy.