Najchętniej to bym pierdolnął tę całą medycynę, nawet nie z wielkim hukiem, ale pierdolnąłbym to leczenie, kontakt z pacjentem, który najchętniej by mnie obszczał, to całe nudne w chuj towarzystwo, to procedury z pizdy, ten cały jebany NFZ i jego, kurwa, pomysły. Chyba nie chcę już być lekarką.
Niepodobamisię i nielubię dziś.
Wiosna chociaż przyszła i na rower można.

edit 22:12

Se zajrzałem w głąb serduszka i najbardziej mnie wkurwia to, że mam od jutra weekend pracujący. I generalnie chuj, bo się człowiek przyzwyczaił niby, ale raz, że zeszły weekend miałem cały, ale to, kurwa, cały pracujący, a o tym, że w ten zapierdalam, dowiedziałem się wczoraj i mi, kurwa, narasta, bo to jest gówno i przegięcie. Dodatkowo wszędzie pierdolenie o tym zajebistym w pizdę długim, dziewięciodniowym nawet weekendzie, no jak się bawicie i co robicie, jakie plany, tyle wolnego. Większość spędzę w pracy, kurwa jebana mać!