Nic nie będzie o cyckach, się proszę nie podniecać, ale będę miał temu więcej wejść na blogaska i osiągnę niebotyczną popularność. Bo przecież w góglach szuka sie głównie cycków, wilgotnych wagin (znaczy wpisuje się „cipek”- lepszy efekt) i prężnych kutasów. Plus oczywiście  klasyka gatunku w wyszukiwarkach „beznoga karlica ruchana przez psa”, czy jakoś tak.
No dobrze, po tym wstępie, po którym każdy internetowy onanista wejdzie na blogusia, przejdźmy do notki właściwej. Zauważyli państwo na pewno, że wiosna przyszła była (znaczy w weekend się zesra potwornie śniegiem, ale nie zmienia to faktu, że przyszła. Wyszły psie klocki spod białej pierzynki i wyszli też ludzie na ulicę. I ja mam nadzieję, że to u mnie na dzielni widać po prostu bardziej, bo dzielnia pięknie nad brzegiem morza położona w bezpośredniej bliskości miasta wypoczynkowego Sopot, świetnie skomunikowana z miastem stołeczym Gdańsk, ale biedn jest dość. I chuj gdyby była biedna, bo to nie jest wyznacznikiem. Dzielnia ma tez duży problem alkoholowy, co wyznacznikiem już jest. I chyba ten problem się przez zimę nasilił znacznie, bo, kurwa, takich ryjów i mord zapuszczonych, szpetnych i brudnych na jesieni nie było. Aż mi się przykro zrobiło, bo dzielnia fajna jest i z perspektywami, ale zasoby ludzkie mogą zjebać wiele.
Jedyna nadzieja, że skończą oni, jak mój przeuroczy sąsiad z klatki, który w notorycznym ciągu alkoholowym spał na schodach, rozpierdalał wszędzie butelki, chciał się napierdalać, grozil wybuchnięciem gazu i w końcu razu pewnego słuch po nim zaginął, a puste i wysprzątane mieszkanie oczekuje na nowego właścieciela. Chciałbym nadmienić, że nie miałem ze zniknięciem nic wspólnego, gdyż mnie osobiście nie za bardzo zaczepiał, gdyż byłem sporo większy i przy pierwszej jego próbie konfrontacji się okazało, że sprawniej władam chujami, kurwami i innymi grożbami słownymi.
Tak więc szybkiej, pełnej wiosny państwu życzę i ładnych ubranek.
Cycki, lizać, sperma, wielkie, nagie, ejakulat.