Takie hasło przyświecało dzisiejszemu dyżurowi na izbie, który chujowy był niezmiernie i obfitował w tak z dupy wzięte skierowania od lekarzy rodzinnych, że tylko niezmierną siłą woli swojej nie chwytałem za telefon i nie mówiłem powyższego cytatu. Jaszka, że nie powinienem srać we własne gniazdo i mówić źle o rodzinnnych, ale, kurwa mać, siedzę na tych pizdach parę lat i widzę, że debilizm ze zlewnią są coraz większe.
Bo np. pana boli brzuch od 3 miesięcy, zapierdla przez ten czas do rodzinnego i co? Ani, kurwa, jednego jebanego badania krwi, o obrazowych już nie wspominając i pani lekarz kieruje człowieka do mnie informując, że żadnej diagnostyki nie mogła przeprowadzić, bo pan ma astmę. No kurwa mać, ja pierdolę. To co mogłem na piżdzie zrobiłem, termin przyjęcia i badań lepszych umówiłem, wypuściłem do domu z informacją dla lekarza POZ, że „proszę o wykonanie USG jamy brzusznej w trybie ambulatoryjnym, gdyż, wg dostępnej mi wiedzy, dobrze kontrolowana astma nie jest przeciwskazaniem do tego badania”. Senkju.
Bóle w klatce od dwóch tygodni, zupełnie nie wieńcowe, widać na pierwszy rzut oka, że nerwoból, chuj można nie wiedzieć, można się zestresować, ale jebane EKG by, kurwa, wypadało chociaż zrobić,a  nie od razu kierować, proszę o wykluczenie niedokrwienia. I kwiatków takich w chuj dziś.
Naprawdę, kurwa, kazać paru z nich by trzeba było siedzieć na tej izbie, to by potem sie, kurwa, zastanowili. Bo już naprawdę chuj, ze mnie tam zajebią za psie pieniądze, ale ten biedny zlany pacjent, przepychany i robiony w chuja, co mu czas marnują, bo na piździe szybko się nie da, bo zapierdol taki.
Żeby nie było drodzy pacjenci, że z was słodkie żuczki są w następnym artykule jad trafi w was.
Indżoj.