Jako że mnie za chuj nie stać na nic i żyję w nędzy postanowiłem zmienić telefon na lanserski, cacy i smart. Łącznie z tym, że postanowiłem ten telefon zmienić, a Heyah na kartę, w którym do tej pory byłem nic fajnego nie miało mi do zaoferowania, to podjąłem męską decyzję, że się żegnam i przenoszę, bo od innej firmy to dostanę telefon fajny i lepsze warunki i w ogóle i w ogóle.
Tylko musiałem numer zarejestrować swój z karty. I chuj i pizda, od kurwa dwóch tygodni sie doczekać nie mogę. Problemy na, kurwa, każdym kroku. To dane nie dotarły, to paczka ze zleceniem się zesrała, w końcu panią z biura obsługi poprosiłem, żeby tę jebane podanie o rejestrację zeskanował i wysłała mailem (bo akurat pani z punktu sprzedaży bardzo miła i fajna), co zrobiła tydzien temu. I wiecie, kurwa, co?! Dziś dzwonię do obsranej centrali, czy już załatwione i o dziwo nie, kurwa, nie. Się pytam więc, jakim kurwa, jebanym cudem nie, skoro pierdolony mail został wysłany tydzień temu i nawet jakby się w trakcie ruchali na biurkach i spuszczali na ksero, to byłoby w chuj czasu, żeby coś zrobić. Na co pan konsultant, kurwa, mi mówi, że mail ze skanem nie doszedł i żebym się nie dziwił, bo pracownicy nie są przeszkoleni do wysyłania maili z załącznikami. No kurwachujjapierdolę (znaczy grzeczniej to powiedziałem panu), no chyba was pojebało. Jak można, kurwa, taki argument z pizdy wypierdzieć? No, kurwa, jak? Jakim trzeba być, kurwa, niedorozwiniętym debilem, zeby w ogóle tak odpowiedzieć. No ludzie, kurwa mać. Ja wiem, ze nie chcą tracić klienta i robią wszystko, żeby mnie zniechęcić do zmiany, ale trzymajcie, kurwa, jakiś poziom.
Od jutra w ramach kurwy zacznę im codziennie wysyłać maila ze skanem umowy oraz eleganckie w formie skargi na tego debila, z którym rozmawiałem, a także na opieszałość firmy. W tygodniu przyszłym do UOK-u zacznę pisać.
A Heyah to gówno i dziwka i chuj, że ma śmieszne reklamy, jak samo chujowe i z dupy jest.
Serdecznie odradzam.