Tak cały czas się zastanawiam, czemu przyznać pierwszą nagrodę za zjebanie mi dnia? Czy pani fryzjer, która zadała mi pytanie j.w.? Czy rozkurwionym, licznym tramwajom, dzięki którym powrót do domu stał się wielką przygodą? Czy zakładowi pracy, który finansowo robi nas w chuja i do tej pory nie wypłacił styczniowej premii, a od jej jebanej wypłaty zależało, czy pójdę w końcu na jebane prawo jazdy, żeby nie jeżdzić rozkurwiającymi się co rusz środkami lokomocji,  a dziś właśnie minął termin zapisów u mnie na dzielni. Czy jednej dziwce z pracy, której się w piżdzie poprzewracało i robi nam pod górę potwornie? Czy temu, że było rano minus jeden i zimno, jak chuj, bo wiało z bieguna? Czy że gacie za złotych sześćdziesiąt kupione w internecie poczta polska wpierdoliła chyba, od trzech tygodni nie doszły, a inne zakupy tak? Tak ogólnie trochę chuj dziś.