Nie będzie już przekleństw na tym blogu, nie będzie plucia jadem, nie bedzie opowiadań o ruchaniu, ani jebania, znaczy się uwag, na temat pracy rządu. Nie będzie niczego, jak mawiał wieszcz Kononowicz. Czemu spytasz się droga publiczności. A temu że w dniu wczorajszym zostałem ojcem 4?-5? miesięcznego kotka rasy dachowej, w kolorze czarnym z koloratką, żółtookiego i teraz muszę się szybko zmienić  ojca rodziny i zacząć wprowadzać wartości rodzinne a nie promocję homoseksualizmu, anrchii i nihilizmu. Jutro np. do kościoła idziemy.
Kot (imię robocze, jak w tytule- serio. Imię właściwe już nadane, ale nie będę przecież na blogasku zdradzał, bo go zaraz będą jakieś dziunie z dzielni podrywać, że miau fajny jesteś, bo się w necie kręcisz) wzięty ze schroniska, w ogóle przedziwny. Się spodziewałem, że przez tydzień będzie nieswój, chował się pod ścianami i nie podchodź na początku, bo jeszcze cię nie znam. Okazało się, że zdrowiem psychicznym przerasta ojca, bo już się wprowadził, jest u siebie i bardzo kontaktowy, dużo gada. Nie tylko zresztą do mnie dziś Nasza Panienka z chłopem byli i już są kupieni i kochają.
Nawet będą fotografie kolorowe wrzucone, jak mi się idealną uda zrobić, bo na razie na większości wygląda, jakby mówił „zdechnij chuju”.