Palma, dyżury w miejscu właściwym, hospicjum, co tydzień kursy specjalizacyjne obecność obowiązkowa. Ledwo gonię, ledwo zipię i kontakt ze mną dość chujowy jest. No i czasu nie mam, żeby pozałatwiać urlop. Nocleg w Berlinie tylko sobie zarezerwowałem, ale już czasu poczytać, co ja w tym Berlinie chcę zobaczyć poza Muzeum Historii Naturalnej, to już nie mam czasu. A to nie będzie cały urlop, bo jeszcze dwa niemieckie miasta i może jeszcze Szczecin się załapie, ale jeszcze nie wiem, bo nie mam czasu usiąść poplanować, ani tym bardziej biletu na kolej kupić.

Apdejt 22:10

Zupełnie zapomniałem, przez to, że taki zajebany jestem, się pochwalić, że jestem prześladowany. Bo ten romans, co go to miałem z okazji wakacji, został nieodwołalnie zakończony już, bo mnie wkurwiał, a poza tym wakacje się skończyły. Tak więc były romans mnie prześladuje drogą krótkich, a dramatycznych wiadomości tekstowych, których z racji wysokiej kultury osobistej tu nie przytoczę, ale proszę mi wierzyć, że niezły hardcore. I każe mi się cieszyć, że mnie nie nachodzi, tylko napierdala esemesika za esemesikiem, które są tak nasycone metaforami, że nie wiem, czy tęskni, czy właśnie krzesze mi ogień pod drzwiami. No mówię wam, dużo radości i wesołej wrzawy i o wiele lepiej niż bym przez ten wakacyjny romans w ciąży wrócił.