Może bez przesady. Piąty dzień z gorączką, rzyganiem i słabością uogólnioną. Trochę miałem inne plany na te chorobowe niż leżenie i zdychanie. Wychodzi na to, że jest to prawdziwa grypa, a nie jakieś przeziębienie. Zajebiście.
Zwłaszcza, że w ciągu tych dni rozpoznałem u siebie również: sepsę, obrzęk mózgu, mononukleozę, niedrożność przewodu pokarmowego, cytomegalię, złamanie podstawy czaszki, gruźlicę. I na to wszystko dostałem tylko 10 dni zwolnienia. Strasznie się, kurwa, pokrzywdzony czuję.