www.rok2007.blog.pl

Pierwsze wrażenie: Sylwester 2006 w kameralnym gronie. Nasza Panienka, Aisza i moi. Przecudny wystrój mieszkania, dobre jedzenie. Fajerwerki na plaży, dopijanie się na molo. Potem zakończenie w „Niebieskim Kocie”, gdzie uroczo targowaliśmy się z wpuszczalskim, nie pamiętam już z jakim efektem. W Nowy Rok zapewne kac.
punkty 4/5

Treść: praca-sraca, dyżury-sryżury. Monotematycznie dość. Generalnie zapierdol z powolną stabilizacją finansową i narastającym wkurwem. Okresowo pojawiało się życie, trans’n'lans, miłość, słońce, muzyka poruchajmy się wszyscy. Dużo absurdu i groteski, chwilami opowieść, jak z psychiatryka. Im dalej tym bardziej się wszystko zaczyna jebać, napawając lękiem przed przyszłością i nasycając zmęczeniem.
punkty 6/15

Język: wulgarny, kolorowy, szybki, inteligentny, pyskaty, dowcipny, często plączący się, ale zwykle aksamitny baryton urzekał.
punkty 9/10

Grafika: początkowo szał pyty, piękna okolica, słońce, jasność. Jod zabarwiał powietrze, tu, tam, zajebiście. O kurwa jak kolorowo! Potem szaro i na brudno. I związana z tym depresja z załamaniami nerwowymi. Powoli następuje wewnętrzna przemiana, która niebawem zaowocuje zmianami zewnętrznymi. A i lato słabe bardzo, nie takie jak powinno być.
punkty 4/10

Dodatki: początkowo tylko dawne, acz nadal oko cieszące. W linkach obecne od lat Nasza Panienka, Aisza, Hello Kity, Mimi, Hipa et Łysy Dres, Ab z Fab. Z racji treści nieśledzone tak często, jak kiedyś. Potem podochodziły niezwykle atrakcyjne i pachnące nowością dr P, Cjocja, Misz i Dzas, które to ślicznie zafunkcjonowały w realu. I wiele pięknego towarzystwa, z którym, na razie, tylko w sieci się spotykamy. Chociaż w ostatni pątek Baran został zaszczycony bardzo pijanym telefonem.
punkty 10/10

Podsumowanie: wyjątkowo męczący rok, który dopierdolił wyprowadzką z Sopotu. Równocześnie siódmy rok w przedziwnym związku emocjonalnym z Mężem, czyli według pism kobiecych, albo się rozstać, albo ohajtać. Gdyby nie pieniążki, a raczej ich permanentny brak, gdyby politka nie wpierdalała mi się na salony, gdyby, gdyby, gdyby, pierdu, pierdu. Generalnie słabo, bywało lepiej.
Parafrazując: wielokrotnie w ów roku moja głowa wykonała taki manewr w tył, że nikt nie jest w stanie sobie tego wyobrazić. Kilka razy byłem zdruzgotany i bardzo zmieszany. Profanum! Kaj jest? Synestezjo wypierdalaj! Kalaj się Polko mową ojczystą. Mimo wszystko pisz dalej może będą z ciebie ludzie.
punkty 33/50