Ale troszeczkę tylko. Znikam na jakiś tydzień, dwa.

Poziom chujozy związanej z przeprowadzką osiągnął zbyt wysoki poziom.

I ktoś, kto miał byc wsparciem wcale nim nie jest. A myślałem, że to ja mam większą nerwicę.

Ogólnie chuj, ale może będą leTkie dyżury, więc się pokażę.

Dla osób, które mają ze mną kontakt także w moim, tak zwanym, realnym zyciu- Uprzejmie wnosi się o niewkurwianie, jestem w dostatecznie złym stanie. I proszę se raz, kurwa, na zawsze zapamietać, to ja jestem najnieszczęśliwszy na świecie:)I nie pytać, co i jak, bo zapierdolę.

Buziaczki, całuski